Start Artykuły Bolesne ostrzeżenie

Deprecated: Function ereg() is deprecated in /home/radzik11/domains/krolowagorna.pl/public_html/administrator/components/com_joomlastats/count.classes.php on line 381


Bolesne ostrzeżenie PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Edward Staniek   
niedziela, 31 marca 2013 20:08

       To było wielkie święto. W Jerozolimie zgromadziło się kilkaset tysięcy pobożnych Żydów. Wędrując w pielgrzymkach do świętego miasta śpiewali psalmy, modlili się wielbiąc Boga. Ludzi było więcej aniżeli na Jasnej Górze w dni odpustowe. Każdy z tych pobożnych Żydów odmawiał trzy razy dziennie: „Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich sił swoich”. To byli pobożni Żydzi. Zjedzono wtedy na świętej uczcie kilka tysięcy baranków ofiarowanych Bogu. I w samym środku tego pobożnego zgromadzenia umierał na krzyżu Syn Boga.

       Taka jest tajemnica Wielkiego Piątku. Ta śmierć Syna Bożego na podstawie wyroku najwyższych kapłanów, w środku rozmodlonego tłumu jest głośnym ostrzeżeniem pod adresem wszystkich religii, w których został zabity duch. Taki jest wymiar Wielkiego Piątku.

Wielka uroczystość w Izraelu. Wszyscy zapatrzeni w literę Prawa. A oto zupełnie w tajemnicy, nieznany prawie dla nikogo, w ludzkim ciele, zniszczony i upokorzony do ostateczności umiera Boży Syn. W poranek Wielkiej Niedzieli opuszcza grób. Robi to bardzo dyskretnie. Nikogo nie obudził w Jerozolimie. Trochę strachu dla straży, która zobaczyła odsunięty kamień, i niepokoju w sercu Marii i jej towarzyszki poszukujących ciała Pana.

        Sam Bóg przyszedł na ziemię. Żył z nami ponad trzydzieści lat w ukryciu i wielkiej pokorze. Zmartwychwstał i nawet wtedy nie objawił światu swojej chwały. Uczył miłości. Jego nauka należy do najpiękniejszych, jakie słyszała ziemia. Jego przykład jest tak wzniosły, że nikt nie potrafi Go idealnie naśladować.

        Postawmy pytanie jasno. Jak doszło do tego, że pobożni ludzie w imię swojej religii w tak straszliwy sposób rozprawili się z Synem samego Boga? Co stoi u podstaw tego przerażającego błędu? Pycha, pycha i jeszcze raz pycha! Przez pychę człowiek jest niezdolny do otwarcia się na prawdę. Tworzy sobie swój własny świat, łącznie z religijnym wyobrażeniem, i nie zgodzi się na to, aby Bóg go poprowadził w nieznane, w tajemnice. Jedni Żydzi byli pyszni, ponieważ dokładnie zachowywali sześćset nakazów i zakazów. To faryzeusze. Pyszni, wyniośli, szczycący się swoją własną doskonałością. Inni nieszczęśliwi, ponieważ nie byli tak doskonali jak tamci. Bili się w piersi z powodu własnej niedoskonałości. Między nimi chodził Bóg i chciał jednych i drugich doprowadzić do prawdziwego szczęścia, a nie mógł, bo byli zaryglowani przez swoje ambicje.

       Dramat Wielkiego Piątku w pobożnej Jerozolimie jest ostrzeżeniem dla wszystkich religii świata. Pycha może każdą instytucję zamrozić. Pycha morduje autentyczną miłość.

Popatrzmy na siebie. Wszystkie kryzysy wewnętrzne wywodzą się z pychy. W nas istnieje prawdziwa, autentyczna miłość Boga. Miłość, która bije w sercu dziecka, w sercu każdego człowieka, który chce być uczciwym. Z tą autentyczną miłością Boga nieustannie walczy nasza ambicja i pycha. Ona zmierza do tego, aby tę prawdziwą miłość zamordować. Każdemu grozi to straszne niebezpieczeństwo wypaczenia życia religijnego ilekroć zapominamy o tym, że Boga czci się w duchu i prawdzie.

         W poranek wielkanocny proszę was wszystkich, abyście uwierzyli, że w was jest prawdziwa miłość, żebyście podeszli do Chrystusa, by ją wskrzesił, by odwalił kamień różnych ambicji, które tak nas zniewalają. Jeśli uwierzymy w miłość, którą Bóg zakodował w naszych sercach, już nic nie potrafi nas zniewolić, a nasza religijność będzie pełna.

        Miłość ukryta w naszym sercu, która zgromadziła nas przy ołtarzu, przy Chrystusie obecnym w Eucharystii, jest największą mocą i największym szczęściem człowieka. Poranek wielkanocny dlatego jest tak radosny, że jest pamiątką nieustannego zwycięstwa miłości nad wszystkimi formami egoizmu i pychy. Uczestnicząc w świętej Ofierze prośmy Pana Boga, abyśmy mieli odwagę i siłę wejść na drogę autentycznej pokory, drogę, na której człowiek sekunda po sekundzie da się prowadzić Bogu. Wówczas wszystkie układy społeczne, polityczne, które nam tak doskwierają, wszystkie zniewolenia pustej kieszeni, zamkniętych perspektyw, to wszystko odpadnie. Człowiek, który odkrył w sobie moc Bożej miłości, wie, że jest wolny, i nikomu nie będzie służył tylko samemu Bogu. Ks. Edward Staniek